14 sierpnia

I Heart Revolution Nudes - nowe znaczy lepsze?

I Heart Revolution Nudes - nowe znaczy lepsze?
Makeup Revolution coraz bardziej znane jest z różnorodnej jakości cieni, czym skutecznie zniechęciło mnie do śledzenia ich nowości kosmetycznych... Dzisiaj jednak na tapetę weźmiemy znaną już paletę Nudes z nowszej serii słynnych czekoladek (z wypisanymi nazwami). Czy jakość cieni okaże się lepsza niż w jej poprzedniczce, z którą miałam już okazję się zaznajomić (Chocolate Elixir)? Sprawdźmy to!

I Heart Revolution Nudes - nowe znaczy lepsze?

W palecie cieni Nudes nie znajdziemy szalenie kolorowych propozycji na co oczywiście wskazuje jej nazwa. Spokojne odcienie neutralnych (a nawet lekko ciepłych) brązów i różanych tonów pozwolą wykonać zarówno delikatny makijaż dzienny jak i klasyczny, wieczorowy makijaż w brązach.
Miejsce na pędzelek zostało zastąpione nazwami cieni - niestety napisy się ścierają... Niezmiennie duże lustro z powodzeniem ułatwia wykonywanie makijażu, co wciąż jest ogromną zaletą tych palet.

I Heart Revolution Nudes - nowe znaczy lepsze?

W pierwszym rzędzie królują ciemniejsze odcienie brązu. Jednymi z ciekawszych są:

  • Bare it all - ciepły, rudy brąz
  • Stripped down - miedziany brąz z dodatkiem różu, w formule metalicznej
  • Pillow talk - czysta miedź

I Heart Revolution Nudes - nowe znaczy lepsze?

Drugi rząd to typowo dzienne kolory i z tego zestawienia pochodzą moi ulubieńcy tej palety:

  • In the nude - szampańskie złoto idealne do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka
  • Birthday suit - delikatny, przybrudzony i lekko landrynkowy róż; jedyny akcent kolorystyczny palety
  • In the buff - jasny, herbaciany róż; idealny na co dzień

I Heart Revolution Nudes - nowe znaczy lepsze?

Ostatni rząd to ponownie w głównej mierze brązy... Wyjątkami są:

  • Au naturel - ciemna oberżyna; trudna w pracy - podczas rozcierania traci pigment, lubi robić plamy
  • Skimpy - klasyczny beż
  • After dark - ciemniejsza wersja herbacianego różu

PODOBIEŃSTWA I RÓŻNICE

W porównaniu z paletą Chocolate Elixir cienie mają lepszą formułę - są mniej suche i łatwiej się rozcierają, ale nie są to ogromne różnice. 
To co mi się nie podoba w palecie Nudes to zestawienie podobnych odcieni przez co często na oku tworzy się plama w jednym kolorze. Dla przykładu: 
  • Candlelit to praktycznie ten sam kolor co Stripped down - jest minimalnie jaśniejszy i daje jakby bardziej płaski efekt błysku. 
  • Z kolei In the buff oraz After dark na oku wyglądają zupełnie podobnie... 
  • Tak samo jak In the sheets i Brazen. 
Za zbędny uważam także cień Flustered - żółtawą biel ze złotą drobiną, ale to już może być kwestią sporną. No słabo to wygląda moim zdaniem.

Czy zakupiłabym tą paletę ponownie? Mimo, że dosyć często zdarza mi się jej używać przy szybkich dziennych makijażach, to raczej nie zakupiłabym jej ponownie... Wolałabym raczej dołożyć kilka złotych i zakupić coś z wyższej półki cenowej a o lepszej jakości cieni :)

A co Ty o tym myślisz? Kupiłabyś tą paletę cieni? :)


ZOBACZ TAKŻE:

23 lipca

Pędzle Beili z AliExpress za mniej niż 5 złotych! Okazały się hitem?

Pędzle Beili z AliExpress za mniej niż 5 złotych! Okazały się hitem?
Pędzle Beili z AliExpress niejednokrotnie kusiły mnie ceną, ale dzielnie z tym walczyłam. Aż któregoś razu słabość wygrała i postanowiłam wziąć kilka sztuk na próbę. Czekałam, czekałam i czekałam... W końcu do moich drzwi dotarła mała, niepozorna paczuszka z wyczekiwanymi pędzlami. To co od razu rzuciło mi się w oczy (i o czym już trochę wcześniej czytałam) to to, że do złudzenia przypominają kolekcję Zoevy Rose Golden. Różnią się jedynie nadrukami. A jak z jakością?

Pędzle Beili z AliExpress za mniej niż 5 złotych! Okazały się hitem?

Pędzle mają jasne trzonki, kolorystycznie wręcz odpowiadające tym z Zoevy, oraz skuwkę w barwie różowego złota. Na uchwycie mają wybite logo oraz odpowiadający im numer. Są bardzo lekkie.

Producent zapewnia, że włosie jest naturalne - z kozy. Ale czy za taką kwotę możemy dostać pędzel z naturalnego włosia? Jak widać według "my friendów" tak ;) Podczas makijażu nie zaznamy drapania czy podrażnienia przez włoski, ale nie jest to najdelikatniejsze włosie z jakim miałam do czynienia. Pędzle ładnie rozcierają cienie i wygodnie się z nimi pracuje. Po umyciu nie odkształcają się. Niestety można dopatrzeć się pojedynczych, odstających włosków...

Pędzle Beili z AliExpress za mniej niż 5 złotych! Okazały się hitem?

nr 221 - puchacz do rozcierania cieni (4,65 zł)
nr 230 - kuleczkowy pędzel idealny do przyciemnienia zewnętrznego kącika lub do makijażu dolnej powieki (4,54 zł)
nr 228 - kolejny puchacz, jednak o delikatnie dłuższym włosiu i bardziej "rozczapierzonym" (5 zł)

Czy dorównują słynnym Zoeva? Różnica cenowa może sugerować, że nie. I jest to całkiem prawdopodobny scenariusz (niestety nie miałam okazji testować oryginałów). Za to z mojego doświadczenia zauważyłam, że pędzle Beili spokojnie mogą stawić czoła marce Hakuro.

Pędzle Beili z AliExpress za mniej niż 5 złotych! Okazały się hitem?

Pędzle za pięć złotych stały się moim nieodłącznym towarzyszem podczas robienia makijażu. Za tak niską kwotę okazały się hitem! Jednak wiem, że na Aliexpress można zdobyć pędzle jeszcze lepszej jakości! A o tym już wkrótce ;)
Z pewnością sprawdzą się u początkujących oraz mniej wymagających pań :)

A jakich pędzli Ty używasz? Poszerzysz swoją kolekcję o pędzle Beili? :)

03 lutego

I Heart Makeup Lip Lava - idealna czerwień na wieczorne wyjście?

I Heart Makeup Lip Lava - idealna czerwień na wieczorne wyjście?
Kosmetyki I Heart Makeup już na dobre zagościły w makijażowym światku. O ile o paletach cieni aż huczy w internecie tak moją uwagę zwróciły matowe pomadki w płynie Lip Lava. Dzisiaj przyjrzymy się jednej z nich - pięknej, kuszącej czerwieni Firestorm.

I Heart Makeup Lip Lava Makeup Revolution - idealna czerwień na wieczorne wyjście?

Cena: ok. 15 zł
Pojemność: 12 ml

Kosmetyk zamknięty jest w typowym, błyszczykowym opakowaniu z aplikatorem w postaci gąbeczki. Początkowo trzeba było się nieźle nagimnastykować, aby pomadka w końcu wypłynęła z opakowania. Po kilku minutach gniecenia tubki i lekko zszarpanych nerwów udało się...

Konsystencja produktu jest gęstawa przez co pomadka nie wylewa się poza kontur ust podczas malowania. Nie robi smug i jest wygodna w aplikacji. Niestety nie jest to najtrwalsza pomadka w płynie z jaką miałam do czynienia. Szybko się zjada od wewnątrz - w dodatku w sposób, którego nie lubię (nieestetyczna krecha). 

I Heart Makeup Lip Lava Makeup Revolution - idealna czerwień na wieczorne wyjście?

Skusiła mnie cena - udało mi się ją dorwać za 7 zł - ale za pełną kwotę raczej bym jej nie kupiła. Podejrzewam, że aplikator przy dłuższym nieużywaniu zaschnie, co utrudni nakładanie pomadki. Z tego też powodu nie zaliczyłabym produktu do tych bardzo wydajnych.

Estetyczne opakowania to tylko połowa sukcesu. Chętnie napisałabym, że pomadka okazała się hitem w mojej kosmetyczce, ale nie byłaby to do końca prawda. Chętnie jej używam ze względu na piękny kolor, ale niestety pomadka nie jest w pełni komfortowa w noszeniu. Usta sprawiają wrażenie lekko wysuszonych, co nie daje o sobie zapomnieć.

A jak tam Twoje doświadczenia z pomadkami I Heart Makeup? Polubiłaś je? :)

ZOBACZ TAKŻE:
  1. PALETA CIENI I HEART MAKEUP CHOCOLATE ELIXIR - CZY NAPRAWDĘ PACHNIE CZEKOLADĄ?
  2. DIY KREM POD OCZY ZRÓB TO SAM!
  3. NAJLEPSZY EYELINER JAKI MIAŁAM! ZGADNIESZ?


02 listopada

Naturalna pielęgnacja ust za grosze? To możliwe!

Naturalna pielęgnacja ust za grosze? To możliwe!
Usta to zdecydowanie element twarzy, który najczęściej (no może oprócz oczu ;)) zwraca uwagę. Z tego powodu warto o nie zadbać nie tylko zimą, kiedy dokuczają im niskie temperatury czy latem, gdy przesusza je upał i wiatr, ale przez cały rok. Używamy balsamów, pomadek ochronnych czy masełek do ust, które mają cudowny zapach czy "fikuśne" opakowania. Z czasem jednak mogą zawieść. Dlatego ja zawsze będę bronić naturalnej, domowej pielęgnacji ust, która nie obciąży zbytnio naszego portfela.

Naturalna pielęgnacja ust za grosze? To możliwe!

NIE ZAPOMNIJ O PEELINGU!

Pielęgnację ust warto zacząć od delikatnego peelingu, aby pozbyć się martwego naskórka. Tak, tak - tutaj peeling też się przyda jeśli chcesz uniknąć suchych skórek. Niekoniecznie wykonuj go codziennie. Powiedziałabym nawet, że nie jest to wskazane w tak delikatnym obszarze. 1-2 razy w tygodniu w zupełności powinno wystarczyć. Czym peelingować? Można sięgnąć po pomadki peelingujące, ale czy kawa lub cukier nie będą dobrą opcją? Zawsze są pod ręką, nie zawierają zbędnych dodatków jak na przykład substancje zapachowe czy konserwujące. Nasz portfel również będzie nam wdzięczny za ten wybór. Możesz również stworzyć domowy peeling! Przepis na taki kosmetyk DIY podałam TUTAJ :)

NAWILŻANIE TO PODSTAWA!

Kolejnym krokiem jest nawilżenie lub natłuszczenie ust. Nie ma się tutaj co rozpisywać. W tym celu najlepiej sprawdzi się wazelina kosmetyczna lub miód. Czasem zdarza się i tak, że z czystego lenistwa, wcieram w usta ten sam krem, który nakładam na twarz... Ale są to sporadyczne przypadki.

MASKA NA RATUNEK!

W sytuacjach kryzysowych, kiedy usta są w gorszej kondycji (mocno przesuszone czy popękane) warto zafundować im maskę z miodu. W tym celu nakładamy grubą warstwę miodu na usta i zmywamy ją (lub zlizujemy ;)) po 10-15 minutach albo pozostawiamy ją na noc :) Więcej o korzyściach stosowania miodu w pielęgnacji ust pisałam TUTAJ.

Jak widzisz pielęgnacja ust nie musi być ani trudna, ani czasochłonna a tym bardziej zabójcza dla Twojego portfela. Dzięki takiemu dbaniu o usta, będą one gładkie i miękkie czym przyciągną uwagę niejednego przechodnia ;)

Masz inne sprawdzone metody w pielęgnacji ust? Wybierasz naturalne czy drogeryjne kosmetyki? :)

18 lipca

Parcie na bycie gładkim, czyli o depilacji ciała słów kilka

Parcie na bycie gładkim, czyli o depilacji ciała słów kilka
Historia depilacji sięga już czasów starożytnych, jednak po wzlotach i upadkach jej popularności dopiero w czasach obecnych uznawana jest wręcz za konieczność. Depilujemy sobie wszystko: nogi, okolice bikini, ręce, pachy a nawet twarz. Co więcej depilacja twarzy ogranicza się nie tylko do potocznie nazywanego wąsika - kobiety zaczęły ją golić w celu pozbycia się meszku, który według nich nieestetycznie wygląda w makijażu! Czy to nie lekka przesada?

Parcie na bycie gładkim, czyli o depilacji ciała słów kilka

ZBĘDNY "MESZEK"

O ile depilacja nóg nas nie dziwi, tak wielkim oburzeniem lubimy reagować na depilację twarzy. Ostatnio widziałam filmik pewnej dosyć znanej youtuberki, która pozbywała się "meszku" za pomocą nożyka/trymera i fala hejtu jaka na nią spłynęła w komentarzach dała mi do myślenia. Zabieg jednoznacznie skojarzył się z goleniem zarostu u mężczyzn. Mimo to jestem przekonana, że wiele kobiet tak robi, ale niewiele się do tego przyznaje. To ich wybór i nie powinny być za to krytykowane. Jestem pewna, że jeszcze niedawno dokładnie tak samo reagowano na depilację nóg ;)

MĘSKOŚĆ TO JUŻ PRZESZŁOŚĆ?

Kontrowersje budzi także depilacja u mężczyzn. I nie mówię już tutaj o nogach czy klacie, ale nawet golenie pach wywołuje nieprzychylne komentarze. W Polskim społeczeństwie utarło się, że mężczyznę, który stosuje depilację nie można nazwać męskim (no może wyjątek mogą stanowić tutaj sportowcy). Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię, że każdy podąża tym tokiem myślenia, ale znaczny odsetek osób jest skłonna uznać to za prawdę. Ja uważam, że wręcz przeciwnie - nie ujmuje to męskości a w dodatku jest higieniczne, bo umówmy się, że drobnoustroje, które rozwijają się w zaroście (tym bardziej latem) z higieną nic wspólnego nie mają.

Moda przychodzi i odchodzi ustępując miejsca kolejnym, nowym trendom. Kiedyś kontrowersję budziła depilacja nóg - dzisiaj twarzy... Może za pięć czy dziesięć lat będzie to normą i już nikogo nie zdziwi? ;)

A jaka jest Twoja opinia na temat depilacji ciała? Golenie twarzy wśród kobiet to już przegięcie czy raczej nadchodząca moda? :)


01 lipca

Tołpa łagodny żel do mycia twarzy i oczu

Tołpa łagodny żel do mycia twarzy i oczu
O kosmetykach Tołpa słyszałam wiele dobrego, ale jakoś nigdy szczególnie mnie nie kusiły. Aż któregoś dnia skusiła mnie... promocja. Tym oto sposobem swoją szansę w mojej pielęgnacji zyskał łagodny żel do mycia twarzy i oczu Tołpa z serii oczyszczanie. O tym czy powróci jeszcze do mojej pielęgnacji przeczytasz w dalszej części postu.


Tołpa łagodny żel do mycia twarzy i oczu

Skład:
Aqua, Disodium Cocoamphodiacetate, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Acrylates C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Poloxamer-184, Peat Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Sodium Hydroxide, Sodium Citrate, Hydroxyoropyl Guar Hydroxyoropyltrimonium Chloride, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid

Nie znam się na składach, ale czytając ten mam wrażenie, że nie jest jakoś szczególnie zachwycający - tym bardziej, że widnieje w nim Disodium EDTA, którego staram się unikać.

Według producenta żel łagodnie oczyszcza, nawilża oraz odświeża skórę.

"Oczyszcza skórę z makijażu i zanieczyszczeń. Jest łagodny i można go używać do demakijażu oczu i ust. Nawilża i odświeża. Łagodzi podrażnienia i przywraca komfort."
Żel nie zawiera sztucznych barwników, PEG-ów, SLS-u, mydła, parabenów, i donorów formaldehydu. Produkt hypoalergiczny.

Moja opinia

Żel ma raczej typowy (chociaż trudny do opisania) zapach, całkiem przyjemny. Kosmetyk ma żelową konsystencję (może dlatego, że to ŻEL do mycia twarzy ;p) i jest przezroczysty. W moim odczuciu produkt nie wysusza, ale też nie nawilża skóry. Ponadto słabo się pieni - mam wrażenie, że z tego powodu za dużo go nakładam. Przez to jest mało wydajny, chociaż na wydajność ma wpływ także fakt, że otwór w tubce jest zbyt duży, przez co wylewa się nadmierna ilość kosmetyku.

Niestety nie radzi sobie w 100% z demakijażem, a w szczególności z tuszem do rzęs. Nie ryzykowałabym używania go jako samodzielnego produktu do zmywania makijażu. Kosmetyk nie szczypie po dostaniu się do oczu, przez co bez obaw stosuję go również w tych okolicach. Jest to ogromna zaleta! Do zalet można zaliczyć także to, że produkt jest hypoalergiczny. 

Żel do mycia twarzy i oczu Tołpa jest całkiem okej, ale szału nie ma. Przez to, że jest słabo wydajny (głównie przez niedopracowane opakowanie) raczej długo po niego nie sięgnę.
W pierwszym odruchu chciałam wypowiedzieć się o nim niezbyt przychylnie - ot taki średniaczek - ale po przemyśleniu kilku aspektów doszłam do wniosku, że kosmetyk powinien sprawdzić się przy wrażliwej skórze.

A Ty lubisz kosmetyki marki Tołpa? Używałaś tego żelu? :)

Zobacz także:

26 czerwca

Isana Lemon Taste - cytrynowa pianka do mycia ciała

 Isana Lemon Taste - cytrynowa pianka do mycia ciała
Cytrynowa pianka do mycia ciała Isana znalazła się u mnie spontanicznie. Będąc w drogerii miałam zamiar zakupić tak popularne ostatnio pianki Nivea, ale moją uwagę zwrócił podobny produkt z Isany. Nie wiedziałam czy taka forma będzie mi odpowiadać, a że żele pod prysznic marki Isana bardzo lubię, skusiłam się właśnie na tą firmę.

 Isana Lemon Taste - cytrynowa pianka do mycia ciała

Energetyzujący dizajn opakowania przywodzi na myśl orzeźwienie i zdecydowanie zwraca na siebie uwagę na sklepowych półkach. Po wstrząśnięciu pojemnika i naciśnięciu dozownika otrzymujemy gęstą, trwałą piankę (w konsystencji przypomina mi piankę do golenia). Kosmetyk jest wydajny, wystarczy niewielka ilość, aby umyć całe ciało.

 Isana Lemon Taste - cytrynowa pianka do mycia ciała

Skład nie powala na kolana, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Pianka przyjemnie otula ciało, nie podrażnia i nie wysusza skóry. Cudownie pachnie! Słodko. Aromat mocno kojarzy się z cytrynową, bitą śmietaną. Ponadto pianka jest bardzo wydajna - używałam jej bardzo długo, bo ponad miesiąc... Cena jest bardzo przystępna - 6,99 zł (na promocji dorwałam za 5 zł). 

Pierwszy raz miałam styczność z tego rodzaju produktem i nie mam porównania z piankami Nivea, ale jestem zachwycona tym kosmetykiem. 

A Ty testowałaś pianki do mycia ciała? Co myślisz o tej konsystencji? :)

Zobacz także:


Copyright © 2016 Concordiaa , Blogger