4/19/2018

Czy żelowa maska na usta Isana się sprawdziła?

Czy żelowa maska na usta Isana się sprawdziła?
Maska na usta to element pielęgnacji, który powinien uchronić nas przed spierzchnięciem, przesuszeniem, zaniedbaniem ich. Jednym z takich kosmetyków jest żelowa maseczka Isana. Jak się sprawdziła?

Czy żelowa maska na usta Isana się sprawdziła?

Dizajn z pewnością ucieszy miłośników wszystkiego co słodkie i związane z jednorożcami. Opakowanie zawiera żelową maskę w kształcie różowych ust. Jest ona delikatna dlatego należy uważać przy jej wyjmowaniu (a nawet transporcie w opakowaniu - nie naciskać zbyt mocno na opakowanie), aby jej nie uszkodzić. Zapach maski kojarzy mi się z jakimś żelem pod prysznic - słodki i owocowy bardziej by tutaj pasował... Płachta obejmuje nie tylko usta, ale także niewielki obszar wokół nich.

Gdy maska jest zaaplikowana, czuć lekki, przyjemny chłód. Usta po zastosowaniu żelowej maski są gładkie, miękkie i nawilżone. Po zabiegu pozostaje minimalnie lepiąca się powłoka.

Myślę, że warto od czasu do czasu zrobić sobie taką maseczkę, a w szczególności przed wielkim wyjściem lub po użyciu wysuszającej pomadki.

4/12/2018

Najlepszy eyeliner jaki miałam! Zgadniesz?

Najlepszy eyeliner jaki miałam! Zgadniesz?
Też tak miałyście? Ważne wyjście, starannie wykonany makijaż i... rozmazana kreska z eyelinera. Nie martw się! Ja miałam gorzej - to nie była rozmazana kreska. To była panda na oku! Niestety, przez moją opadającą powiekę oraz skłonność do łez podczas wybuchów radości, wybór odpowiedniego eyelinera jest bardzo istotny, jeżeli chcę uniknąć zaciekawionych spojrzeń. Dzisiaj o eyelinerze, który na chwilę obecną jako jedyny daje mi poczucie bezpieczeństwa. Nie muszę martwić się czy pozostanie na swoim miejscu. To on dba o to, abym wyglądała dobrze. Przedstawiam mojego wybrańca: eyeliner w żelu Maybelline Eyestudio Lasting Drama 24H.

eyeliner w żelu Maybelline Eyestudio Lasting Drama 24H - najlepszy eyeliner jaki miałam w życiu!

Pojemność: 5 ml
Cena: 36,99 zł

Miałam do czynienia z niejednym eyelinerem zanim trafiłam na mój ideał. Eyelinery w pisaku nie dość, że nie grzeszyły trwałością to przestawały pisać, kiedy używałam ich na pomalowanym oku. Przecież nie tego oczekujemy, prawda? Te w kałamarzu nie okazały się lepsze. Po użyciu słynnego kosmetyku z Eveline okazało się, że owszem jest wygodny w użyciu i ma głęboką, czarną barwę, ale już przy pierwszej konfrontacji z łzą dał za wygraną. Po tych doświadczeniach nawet nie dopuszczałam do siebie myśli o zastosowaniu kredki do oczu w celu wyrysowania jaskółki. 
Aż któregoś pięknego dnia w moje ręce trafił eyeliner Maybelline.

eyeliner w żelu Maybelline Eyestudio Lasting Drama 24H - najlepszy eyeliner jaki miałam w życiu!

Żelowy eyeliner zamknięty jest w szklanym, matowym słoiczku ze srebrną zakrętką. Opakowanie jest szczelne o czym świadczy fakt, że produkt nie wysycha. Kosmetyk ma gęstą konsystencję i głęboki, czarny kolor nawet po zastygnięciu na powiece. Jest wydajny - wystarczy niewielka ilość do wyrysowania pięknej kreski z jaskółką. Po krótkiej praktyce okazuje się, że praca z nim jest przyjemna i nie tak trudna jak mogło się to wydawać na początku - wystarczy odpowiedni pędzelek.

A jeśli o pędzelku mowa... Do eyelinera dołączony jest dwustronny aplikator - z jednej strony pędzelek, z drugiej gąbeczka do rozcierania (której nie miałam jeszcze okazji używać). Podoba mi się to, że producent pomyślał o pełnym zestawie. Muszę przyznać, że aplikator jest na tyle dobry, że przy odrobinie wysiłku da się nim narysować zgrabną linię przy rzęsach. 

No i na koniec najważniejsze - trwałość. Kosmetyk jest ze mną aż do momentu demakijażu - a mówię to ja: posiadaczka opadającej powieki i łzawiących z radości oczu...

Masz swojego ulubieńca wśród eyelinerów? Co myślisz o propozycji od Maybelline? :)


ZOBACZ TAKŻE:
  1. GĄBKA KONJAC NIE TYLKO DLA MIŁOŚNIKÓW NATURALNEJ PIELĘGNACJI!
  2. HUDA BEAUTY WARM BROWN OBSESSIONS - RECENZJA PALETY CIENI
  3. INNOWACYJNE KOSMETYKI OD LABORATORIUM NATURELLA

3/31/2018

Luksusowe serum naprawcze do twarzy ESTÉE LAUDER Advanced Night Repair

Luksusowe serum naprawcze do twarzy ESTÉE LAUDER Advanced Night Repair
Serum do twarzy to kosmetyk posiadający silnie skoncentrowane składniki aktywne. W założeniu ma działać intensywniej od kremu i ma wzmocnić codzienną pielęgnację. Nie znaczy to jednak, że powinno się go traktować jako skuteczniejszy zamiennik kremu. Naturalne serum do twarzy może mieć konsystencję lekkiego kremu, olejku, żelu lub emulsji. W zależności od upodobań i przeznaczenia serum, można go stosować na dzień, na noc, codziennie lub jedynie jako kilkudniową kurację... Dzisiaj skupimy się na serum Advanced Night Repair (serum naprawcze) marki ESTÉE LAUDER. Czy spełniło swoją rolę?

Luksusowe serum naprawcze do twarzy ESTÉE LAUDER Advanced Night Repair

Według producenta serum stymuluje i przyspiesza naturalne nocne procesy naprawcze i oczyszczające. Advanced Night Repair zapewnia skórę miękką, nawilżoną i odporną na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych. Głębokie i płytkie zmarszczki są zauważalnie zredukowane. Formuła skuteczna dla każdego typu skóry, powinna być nakładana rano i wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy oraz szyi. Następnie powinno się zastosować krem.

A jak to wygląda w praktyce?

Serum jest płynne o konsystencji emulsji. Pachnie ziołowo z lekką nutą cytryny, przyjemnie. Eleganckie, ciemne opakowanie z akcentami złota kojarzy się z luksusem. Dodatkowo w pełnowymiarowym opakowaniu znajduje się pipeta, która z pewnością ułatwia aplikację kosmetyku.

Serum bardzo szybko się wchłania, powiedziałabym wręcz, że błyskawicznie. Staram się używać jego minimalną ilość i jak się okazuje kosmetyk jest wydajny. Po zastosowaniu produktu skóra jest miękka i odżywiona, jakby lekko napięta (zdecydowanie w pozytywnym znaczeniu tego słowa). Cera wygląda zdrowiej, na wypoczętą.

Podczas testowania kosmetyku myślałam sobie "całkiem spoko serum", aż któregoś dnia dotarło do mnie, że zmarszczka na czole - ta irytująca zmarszczka - zniknęła. Była i jej nie ma - cudowne uczucie. Dopiero wtedy zaczęłam się przyglądać mojej cerze jeszcze dokładniej i ze zdumieniem stwierdziłam, że wygląda o wiele lepiej niż przed zastosowaniem kosmetyku.

To moje pierwsze doświadczenie z serum do twarzy i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Niestety takie serum (jak i wiele innych dostępnych na rynku) to nie mała inwestycja. Jeśli nie wiesz, czy Twoja skóra potrzebuje tak intensywnej pielęgnacji, warto zaopatrzyć się w próbki. Dzięki temu możesz zobaczyć jak cera reaguje na kosmetyk tego typu i po takim teście zaopatrzyć się w odpowiednie dla niej serum.

2/23/2018

Maska do włosów Organic Shop Express Repair avocado&honey

Maska do włosów Organic Shop Express Repair avocado&honey
Która z nas nie marzy o pięknych, lśniących i zdrowych włosach? Każda z kobiet stara się o nie zadbać najlepiej jak potrafi. Używa masek, olejków, odżywczych szamponów... Te kosmetyki to dla kobiet nic nowego. Ekspresowa maska odbudowująca Organic Shop to kolejna szansa na zrobienie kroku w stronę idealnych włosów. Ale czy warto stawiać na swojej drodze ten produkt?


Maska do włosów Organic Shop Express Repair avocado&honey

Cena: ok. 8 zł
Pojemność: 250 ml

Składniki:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Distearoylethyl Dimonium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Persea Gratissima Oil, Mel, Tocopherol, Hydrolyzed Wheat Protein, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Cl 77288, Cl 77492.
99%pochodzenia naturalnego

Od producenta

Maska wzbogacona w olej z awokado oraz ekstrakt miodu. Odbudowuje włosy od korzeni do końcówek, regeneruje strukturę, zmiękcza i nadaje połysk. Kosmetyk jest pochodzenia naturalnego aż w 99%. Nie zawiera silikonów, parabenów.
Produkt spełnia standardy ISO 9001 oraz ISO 22716 (GMP)

Wprawdzie na opakowaniu jest napisane, aby maskę nałożyć na czyste i wilgotne włosy a następnie zmyć ciepłą wodą po 2-3 minutach, ale ja stosuję ją tak jak każdą inną maskę, czyli nakładam na suche włosy i po minimum 30 minutach standardowo myję je szamponem. Taki sposób nakładania masek sprawdza się u mnie najlepiej.

Konsystencja, zapach, kolor

Przejdźmy do samej maski. Jej konsystencja jest gęsta i kremowa, co mi osobiście bardzo odpowiada. Po prostu lubię maseczki w takiej formie. Pachnie "ciężkawo" miodem i podejrzewam, że nie każdemu może to odpowiadać. Kolor jest zielonkawy, jak awokado, prawdopodobnie za sprawą olejku z awokado.

Działanie maski

Samo działanie maski jest bardzo zadowalające. Włosy zdecydowanie wyglądają na odżywione i zdrowsze. Są miękkie i dobrze się rozczesują. Minimalnie się "puszą", co mi osobiście nie przeszkadza, bo w moim przypadku sprawia to wrażenie większej objętości włosów... Warto wypróbować ten kosmetyk, aby osobiście sprawdzić jego działanie.

A może już miałaś okazję go stosować? Jak Ci się sprawdził? Jakie inne naturalne maski polecasz?

Zobacz także:


2/19/2018

DIY Krem pod oczy zrób to sam

DIY Krem pod oczy zrób to sam
Wielkie obietnice, niespełnione oczekiwania, pieniądze wyrzucone w błoto... Często jest to jedyne, czego możemy oczekiwać od producentów kremów pod oczy. Produkt, który miał wygładzić zmarszczki, odświeżyć spojrzenie okazuje się niewypałem, który jedynie lekko nawilża okolice oczu a i to nieraz nie do końca mu wychodzi. Dzisiaj post dla tych z Was, które szukają niedrogiego, domowego zamiennika dla drogeryjnych kremów pod oczy.

DIY Krem pod oczy zrób to sam

SKŁADNIKI:
  • 4,5g masła shea (ok. 1 łyżeczka)
  • 2 krople lub 2 kapsułki wit. E
  • 10 kropli oleju awokado
  • olej kokosowy (opcjonalnie; minimalna ilość dla zapachu)

DIY Krem pod oczy nawilżająco-odżywczy zrób to sam

Termin ważności to ok. 2 miesiące, więc całkiem nieźle jak na produkt DIY.

SPOSÓB UŻYCIA

Nałożyć niewielką ilość kosmetyku w okolice oczu i delikatnie wklepać. Krem pod wpływem ciepła rozpuści się i ładnie rozprowadzi.
Nie przejmuj się, jeśli zauważysz drobne grudki w produkcie. Jeżeli użyłaś nierafinowanego masła shea (tłoczonego na zimno) będzie to zjawiskiem normalnym. Podczas rozprowadzania kosmetyku grudki znikną bez większego wysiłku.

WŁAŚCIWOŚCI

Masło shea natłuszcza i nawilża a co za tym idzie lekko napina skórę. Witamina E natomiast, chroni jądra komórkowe delikatnych okolic oczy przed promieniami UV (I nie, nie działa jak filtr przeciwsłoneczny!). Dodatkowo ładnie wygładza skórę. Olej awokado to ten składnik, który zawiera sporo witamin i mocno odżywia. Ma działanie wygładzające i nawilżające.

Krem jest nawilżający, silnie odżywczy i lekko napinający skórę. Co najlepsze składa się jedynie z trzech produktów a jego skład możesz dowolnie modyfikować. Nie masz masła shea? Użyj masła mango. Olej awokado to dla Ciebie nowość? Dodaj oleju makadamia, araganowego, kokosowego czy oleju owocowego np. z czarnej porzeczki. Jak widać możliwości jest wiele :)

Miłego mieszania! Spróbujesz swoich sił? ;)


ZOBACZ TAKŻE:

  1. DIY MASECZKA W PŁACHCIE ORAZ ROLA POMIDORA W KOSMETYCE
  2. DOMOWE SPA DLA STÓP NIE TYLKO LATEM!
  3. CUKIER NARKOTYKIEM XXI WIEKU
  4. DIY MASECZKA ROZŚWIETLAJĄCO - OCZYSZCZAJĄCA


Inspiracją do napisania postu była Czarszka.

2/16/2018

DIY Musujące kule do kąpieli

DIY Musujące kule do kąpieli
Musujące kule do kąpieli już jakiś czas temu zawładnęły rynkiem kosmetycznym. Budzące fascynację musowaniem przy rozpuszczaniu oraz swoimi dobroczynnymi dla skóry właściwościami znane są każdemu, kto w jakikolwiek sposób interesuje się kosmetycznym światkiem. Kiedy produkt został już dobrze poznany zaczęły ukazywać się liczne przepisy na kule DIY. W tym poście pokażę Ci jak zrobić je w domowym zaciszu. Dzięki temu uzyskasz produkt tańszy, ale o lepszym składzie i dostarczysz sobie zabawy przy jego tworzeniu.


DIY Musujące kule do kąpieli

Do wykonania kul będziesz potrzebować:
  • 480 gram Sody oczyszczonej (wodorowęglanu sodu),
  • 240 gram kwasku cytrynowego,
  • 40 gram gorzkiego kakao,
  • 1 łyżkę (15 ml) oleju kokosowego,
  • 50 ml olejku awokado,
  • 100 ml masła shea,
  • kilka kropel witaminy E (ok. 5),
  • 2 łyżeczki afrykańskiej glinki brązowej TFAL (opcjonalnie),
  • 2 łyżeczki francuskiej glinka zielona (opcjonalnie).
Z Powyższych składników wykonałam dwie wersje kul. Jedną czekoladową a drugą z olejkiem awokado.

WYKONANIE

Suche składniki (soda oraz kwasek cytrynowy) dokładnie ze sobą mieszam i rozdzielam na dwie równe części:

I część - wersja czekoladowa
Do suchych składników dodaję kakao i brązową glinkę po czym mieszam je ze sobą. Następnie dokładam  50 ml masła shea oraz pół łyżki oleju kokosowego, 25 ml olejku awokado i kilka kropel witaminy E (ok. 5). Pokusiłam się też o sporą łyżkę masła kakaowego z Ziai, ale był to jedynie mój kaprys ;) Całość dokładnie mieszam łyżką ruchami ugniatająco-rozcierającymi. Nie należy jednak robić tego zbyt długo, aby powstała masa nie ogrzała się (a co za tym idzie - nie zaczęła "pracować").
Otrzymana masa powinna mieć konsystencję mokrego piasku - nie powinna być zbyt sypka, ale też nie na tyle mokra, aby z utworzonych kul sączył się płyn.

Na spód formy kładę pokruszoną czekoladę, zasypuję ją masą, dokładnie ubijam i odstawiam do wyschnięcia w chłodne miejsce.
Do uformowania kuli używam plastikowej, okrągłej foremki składającej się z dwóch półkul. Nie jest ona jednak konieczna. Z powodzeniem można użyć foremek do muffinek czy kostek lodu (koniecznie silikonowe - ułatwi to ich wyciąganie).

II część - wersja z olejkiem awokado
Analogicznie jak w pierwszym przypadku do suchej mieszanki (soda + kwasek) dodaję zieloną glinkę, 50 ml masła shea oraz pół łyżki oleju kokosowego. Dolewam także olej awokado oraz kilka kropel witaminy E. Jak można się domyślić, kolejnym krokiem jest wymieszanie składników. Na spód foremki kładę kilka listków zielonej herbaty, zasypuję masą, ubijam i odkładam do wyschnięcia.

WŁAŚCIWOŚCI SKŁADNIKÓW

Soda zapewnia nam, że kąpiel będzie detoksykująca. Dodatkowo kwasek cytrynowy złuszczy i poprawi koloryt suchej skóry z zaburzeniami rogowacenia, przebarwieniami oraz zapewni odpowiednią pielęgnację skóry tłustej i łojotokowej. Kakao to składnik, który działa przeciw-utleniająco, zmiękczająco i nawilżająco. Dodatkowo uelastycznia i odżywia skórę oraz zapobiega jej przedwczesnemu starzeniu się.

Masło shea doskonale regeneruje i odżywia skórę, dzięki czemu sprzyja szybszemu gojeniu się ran. Jest bogatym źródłem witamin A i E, które odpowiadają m. in. za opóźnianie procesów starzenia się skóry i jej ochronę przed wolnymi rodnikami. Ponadto skutecznie zabezpiecza skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (mrozem, chłodem, słońcem i wiatrem), a dodatkowo posiada właściwości łagodzące podrażnienia. Warto dodać, że nie uczula i dodatkowo łagodzi zmiany alergiczne (wysypki, świąd, pieczenie).

Olej kokosowy, to bogate źródło kwasu laurynowego. Może on mieć działanie antybakteryjne, antywirusowe oraz antygrzybiczne. Ponadto może pomagać w leczeniu wszelkich zakażeń.
Olej awokado wykazuje silne działanie regenerujące i wygładzające. Opóźnia procesy starzenia się skóry, ma działanie łagodzące oraz głęboko nawilża skórę. Dodatkowo odbudowuje warstwę lipidową, która chroni skórę przed utratą wody.

Ostatnim składnikiem jest witamina E, która neutralizuje wolne rodniki, a co za tym idzie opóźnia proces starzenia się skóry. Posiada właściwości odżywcze, regenerujące i nawilżająco-natłuszczające. Ponadto wspomaga ochronę skóry przed promieniowaniem UV.

Jeśli chodzi o składniki dodatkowe to afrykańska glinka brązowa odpowiada za oczyszczenie oraz tonizację skóry. Oprócz tego detoksykuje, dotlenia, zmiękcza, wygładza oraz regeneruje skórę. Koi ją i redukuje cellulit. Pochłania nadmiar sebum oraz usuwa zmęczenie. Francuska glinka zielona posiada sile właściwości antyseptyczne. Poprawia cyrkulację krwi, regeneruje martwe komórki oraz przeciwdziała i walczy ze zmarszczkami. Warto też dodać, że oczyszcza skórę z toksyn. Więcej pisałam o niej TUTAJ.

DIY Musujące kule do kąpieli

INNE WERSJE KUL

Wersji takich kul może być wiele. Dla przykładu do czekoladowej masy można dodać skórkę pomarańczową czy cytrynową. Jako "mokrą" część masy można wykorzystać: 50 ml olejku arganowego, 50 ml olejku ze słodkich migdałów, 50 ml olejku lnianego. Można kombinować na mnóstwo sposobów. Najważniejsze jest, aby zachować proporcje suchych składników do mokrych, czyli na mniej więcej 760 g suchych składników użyć około 165 ml tych mokrych. To zagwarantuje, że masa na kule będzie mieć odpowiednią konsystencję.


Cztery babeczki widoczne na zdjęciu zostały zrobione z 1/4 składników. Nie trudno ocenić, że pełna porcja dostarczy nam ich sporo (bo ok. 16).
Kule to praktyczny sposób DIY na odprężającą kąpiel czy efektowny dodatek do prezentu. Mamy pewność, co do użytych składników i wiemy, że właściwości kul spełniają nasze oczekiwania związane z pielęgnacją skóry.

Zaprezentowane kule nie brudzą nam wanny, dzięki czemu możemy tą przyjemnością cieszyć się za każdym razem jedynie opłukując ciepłą wodą pozostały osad. Należy też pamiętać, że im ciemniejszy odcień mają kule tym więcej zawierają cennych olejków. Jaśniejsze kule do kąpieli w swoim składzie posiadają więcej składników suchych takich jak soda oczyszczona czy kwasek cytrynowy. Warto więc zwrócić na to uwagę sięgając po kule ze sklepowych półek. Dodatkowo unoszą się one na wodzie, ponieważ w ich składzie znajduje się mąka ziemniaczana, której ja w swoim przepisie nie użyłam.

I co myślicie o takim DIY? :)

ZOBACZ RÓWNIEŻ:
  1. Recenzja cieni KOBO - paleta oraz pojedyncze wkłady
  2. Pędzle KAVAI tańszym odpowiednikiem HAKURO?
  3. DIY Krem pod oczy

2/09/2018

Gąbka konjac nie tylko dla miłośników naturalnej pielęgnacji

Gąbka konjac nie tylko dla miłośników naturalnej pielęgnacji
Gąbka konjac to wynalazek, który z pewnością przypadnie do gustu zwolennikom naturalnej pielęgnacji. Otóż Konjac to nic innego jak roślina pochodząca z Azji. Zawiera ona w sobie włókno zwane glukomannan. Właśnie z niego wytwarzana jest gąbeczka konjac. To niezwykłe, że jest ona w 100% naturalna i całkowicie biodegradowalna. Nie mówiąc o tym, że naturalny środek myjący, jaki zawiera, pomaga wyrównać odczyn pH skóry oraz posiada właściwości nawilżające. 

Gąbka, po odpakowaniu, jest bardzo twarda - można by ją porównać do kruchej, porowatej kredy. Dlatego przed użyciem należy wypłukać i namoczyć gąbkę. Nie zwiększy to jej objętości, ale spowoduje, że stanie się miękka, co umożliwi nam jej użytkowanie.

Gąbka konjac nie tylko dla miłośników naturalnej pielęgnacji

Natomiast po użyciu należy ją wypłukać, wycisnąć (nie wykręcać!) i powiesić do wyschnięcia w przewiewnym miejscu. I tutaj należało by dodać, że nie wyschnie ona w ciągu 24 godzin. Ja używam jej do codziennej pielęgnacji cery i jeszcze nie zdarzyło się tak, żeby gąbka zdążyła wyschnąć.

Gąbka konjac nie tylko dla miłośników naturalnej pielęgnacji

Cena: 13,95 zł

Składniki:
Glucomannan konjac, barwniki pochodzenia naturalnego (w przypadku tej wersji gąbki jest to glinka zielona).

Gąbkę można odkażać, co jest bardzo istotne jeśli chcemy zachować odpowiednią higienę. Najlepiej zrobić to poprzez umieszczenie jej w misce z wodą i wstawieniu do mikrofalówki na 90 sekund. Producent zaleca taki zabieg raz na dwa tygodnie.

Według informacji na opakowaniu gąbkę należy używać do trzech miesięcy, ale kiedy zacznie się łamać - lepiej wymienić ją na nową.

Gąbka konjac nie tylko dla miłośników naturalnej pielęgnacji

Do wyboru jest pięć wersji gąbeczki:

  • biała - doskonała dla każdego rodzaju skóry, nawet do delikatnej i wrażliwej
  • czarna - z węglem z bambusa do skóry tłustej i trądzikowej
  • różowa - z glinką różową do skóry zmęczonej i odwodnionej
  • zielona - z glinką zieloną do skóry tłustej i mieszanej
  • czerwona - z glinką czerwoną do suchej, zmęczonej i dojrzałej skóry

Moja wersja gąbeczki (zielona) ma za zadanie oczyszczać, złuszczać i odświeżać. Skóra ma pozostać naturalnie nawilżona. 

Czy się sprawdza? 

TAK! Jest to spore ułatwienie w pielęgnacji. Gąbeczkę można stosować nie tylko samodzielnie, ale także w połączeniu z ulubionym mleczkiem do demakijażu czy żelem do mycia twarzy. Struktura gąbeczki konjac jest porowata, co według mnie pomaga lekko złuszczyć martwy naskórek a dodatkowo pozwala na delikatny masaż twarzy. Dzięki temu pobudza krążenie krwi i sprawia, że skóra wygląda świeżo. Jest delikatna i nie podrażnia dlatego nada się do każdego rodzaju skóry.
Zaletą gąbeczki jest też kilka jej wersji. Można wybrać tę z dodatkiem węgla czy glinki, ale podstawowa (biała) wersja także świetnie się sprawdzi.

Polecam ją każdemu, także do cery z problemami dermatologicznymi. Gąbeczkę zakupiłam w sklepie zielarskim i tam polecam jej szukać. Może nie ma na opakowaniu loga znanej marki, ale jest dwa razy tańsza a ma ten sam skład oraz właściwości. Nie dajmy się naciągać drogeriom skoro istnieją inne możliwości ;)

A jak jest z Twoją pielęgnacją cery? Miałaś okazję używać gąbeczki konjac? :)

Zobacz także:
  1. Recenzja palety HUDA BEAUTY Warm Brown Obsessions
  2. DIY Maseczka w płachcie + rola pomidora w kosmetyce
  3. Cukier narkotykiem XXI wieku
Copyright © 2016 Concordiaa , Blogger